Ewa Minge (Eva Minge)

Ewa Minge z domu Butkiewicz (ur. 23 maja 1967 w Szczecinku) – polska projektantka mody, malarka, rzeźbiarka, designerka i osobowość medialna. Od ponad 20 lat jej marka – Eva Minge – obecna jest na najważniejszych wybiegach i najbardziej prestiżowych imprezach modowych. Kolekcje projektantki prezentowane były między innymi w Paryżu, Mediolanie, Rzymie, Moskwie, Cannes, Montrealu, Barcelonie, Wiedniu, Berlinie, Kijowie czy Dubaju – zawsze zbierając bardzo pozytywne recenzje, również za autorską oprawę artystyczną. W 2013 roku Ewa Minge odebrała dwie nagrody „International Star Diamond Award” przyznawane przez The American Academy of Hospitality Sciences. Zarówno modowe kreacje, jak i inne elementy sztuki użytkowej projektowane przez Minge zdobywają uznanie na całym świecie. Również tworzone obrazy i rzeźby są odzwierciedleniem jej unikatowego stylu.

Obok obrazów Ewy Minge nie można przejść obojętnie. Ich siła wyrazu powoduje, że musimy się zatrzymać. W jej pracach oprócz magii, ekspresji i siły jest też wiele symboliki. Ich tajemniczość oczarowuje, ale i nurtuje. Geneza powstania, co artysta ma na myśli, dlaczego ubiera postacie w taką właśnie formę. Zatrzymajmy się przy pierwszym obrazie i spróbujmy go odczarować. Może wbrew woli artystki, ale trudno, nie mogę się powstrzymać. Jest historia i warto ją opowiedzieć. Zdjęty ze ściany w sypialni, czyli osobisty. Na pierwszy rzut oka widać, że obraz przedstawia Chrystusa ukrzyżowanego. Nie malowany dosłownie, nie w stonowanych zwyczajowo kolorach, nie jako ikona w europejskim jej znaczeniu. Artystka zaczerpnęła z poetyki latynoamerykańskiej. Z folkloru, który epatuje kolorem, uproszczoną formą piktogramów malarskich, do innego spojrzenia na świat, łączącego chrześcijaństwo z magią. Tak jak Dwurnik czerpał z Nikifora, jak Picasso z rzeźby afrykańskiej, jak Wyspiański z rycin japońskich, tak Minge eksploruje terytoriom sztuki wciąż dla Europejczyka nowe. Darzy widza magią koloru, ale i symboliką. I tu zbliżamy się do naszego kręgu kulturowego. Obraz dominują dwa kolory według wskazówek świętej Faustyny – jasnoniebieski i czerwony. Ten pierwszy symbolizuje wodę usprawiedliwiającą duszę, czerwony zaś to krew, która jest dusz życiem. Te dwa promienie miały wytrysnąć z przebitego na krzyżu boku Jezusa. Warto też zwrócić uwagę na sposób namalowania ciała Chrystusa. Nie jest przedstawieniem dosłownym. Nie jest pięknym adonisem na drewnianym krzyżu. To postać zdeformowana bólem niczym na obrazie Matthiasa Grünewalda z XVI w, o którym historycy sztuki rozpisują się do dzisiaj. Ile pięknych, wystylizowanych, ubranych w piękne szaty dzieł przeszło bez echa, a ten zostaje w pamięci, odarty z dosłowności i ulotnego piękna. Tematem stał się ból oraz ofiara. To więcej niż moda, estetyczne poszukiwania, czy techniczne triki. Prawda to piękno w ponadczasowym znaczeniu. Obrazy Ewy to fizyczna jego emanacja, która pozostaje na płótnie jako jego refleks. Odblask Tajemnicy. Jarosław Kukowski